Dobrze że maj 2017 roku już sobie minął …

Maj już z założenia: umajony, pachnący, piękny. Ciepły. A tu co, nie dość że zimny, czasami z opadami śniegu brrr (zimno na samo wspomnienie) to znowu zapisujący się grobowym chłodem. Najpierw szpital, a potem śmierć muzyka, piosenkarza, multiinstrumentalisty. Dla mnie od dziecka był, no oczywiście od pszczółki Mai. Zaczął śpiewać, bo nie chciało mu się ćwiczyć, aby zostać wirtuozem, chociaż grał i to pięknie. Czego się nie dotknął grało, i to grało… pięknie.”A space odyssey” zdobywca Fryderyka za płytę 2016 roku i utwór roku pozostanie ostatnią, została wydana z nowymi aranżacjami utworów sprzed 40. lat, już wtedy, u progu kariery był wielki. Po prostu i niezwyczajnie. Sam się tego sukcesu nie spodziewał, a że to lubił, to czerpał. Nie oszczędzał się i koncertował. I pięknie grał na trąbce tym razem. Kto tak pięknie grał na trąbce? Pamiętam licytację Kuby Strzyczkowskiego (program III polskiego radia), gdzie oddał na szlachetny cel trąbkę właśnie. Obiecał , że na następną odda skrzypce. Jak to tak, tak się nie robi … Pan przecież by tak nie zrobił. ŚLEPY LOS czy wola NIEBA?,  za wcześnie. Teraz pewnie śpiewa i gra w największej orkiestrze świata. Kochał to co robił. Czy spotkał już Panią Marysię, tę rudą; „babę na psy, szczególnie rude”. Niepostrzeżenie minęła pierwsza rocznica jej śmieci. Przeczytałam jej ostatni wywiad, opublikowany w czerwcowej „Pani”, ojej to już rok, tak szybko minął jakoś. Mam nadzieję, że siedzi sobie w niebie z nieodłącznym dymkiem
z papierosa, a obok Jerzy Dobrowolski, Jacek Janczarski, Adam Kreczmar. Tak sobie myślała o swoim niebie. I że jeszcze będą tam psy palące papierosy i pijące piwo, i w ogóle sporo fajnych ludzi. I może wszyscy będą się dziwili po co się męczyli, skoro tam jest tak fajnie. I niech im ładnie gra muzyka świata. Dobrze że już ten maj sobie minął.

e-wita

 

Opublikowano Zapiski osobiste | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Gordon S. z synem na studyjnym koncercie w południe w radiu dzisiaj

Warto czegoś bardzo chcieć, bo choć nie było mnie wczoraj na Torwarze, za to jest dzisiaj. Pięknie wiosna się zaczyna, koncertowo. Niespodziewajka; u siebie w domu można było być, na żywo o 12.05, na koncercie Stinga. W słuchawkach on-line czy bez, przez radio można się było zasłuchać. WOW! prawdziwe wow!!! To nie był jego pierwszy koncert w sali koncertowej programu trzeciego, na tamtym, z okazji 80 rocznicy radia można go było jeszcze widzieć. Dzisiaj z okazji 55 urodzin Trójki tylko posłuchać. I trochę słów autora wydarzenia w rozmowie z redaktorem Metzem. Kiedy się po raz pierwszy usłyszał
w radiu? Kiedy był w kuchni, w swoim mieszkaniu w Londynie w 1977, to była „Roxanne”. Mimowolnie zaczął wtedy śpiewać, o to ja!!, a że był na drabinie i malował ścianę to spadł, farba się rozlała. Tak, to było spektakularne wydarzenie jak pierwszy sex*(no może drugi). Absolutnie fantastycznie że to się odbyło, wydarzyło. Słychać, że robi to z wielką przyjemnością i pięknie o tym mówi: że to wielki zaszczyt utrzymywać się z grania muzyki, nikogo przy tym nie krzywdząc i nie wykorzystując (poza sobą). To słychać Panie STING
i śpiewaj jak najdłużej, nam to też sprawia radość; to wielki zaszczyt i czysta przyjemność móc Pana słuchać na żywo. Fantastycznie się tego słucha. Nie śpiewa przed pierwszą po południu, chyba że – dzisiaj; tak jak i nie śpiewał  „Message in a bottle” przed dziewiątą wieczorem -  do dzisiaj. No i chyba po raz pierwszy koncertował w Polsce z synem Joe. Więcej takich dni jak dzisiaj i świat od razu lepszy,
i słońce pięknie świeci, i życie jest piękne… Po prostu. (Więcej Stinga na co dzień).

e -wita

Opublikowano Zapiski osobiste | Otagowano , , , , , , | 1 komentarz

Dziewczyny bądźcie dla nas dobre, na wiosnę

Słowa z piosenki, dla nas od was. Napisał poeta piosenkarz; autor tekstów niezrównany. Śpiewał swoje piosenki, bo trudno mu było dawać swoje teksty, nie każdy chciałby je śpiewać. Przynajmniej na początku tak było. I okazało się, że robi to tak dobrze, że już tak zostało. Inni  też dostawali, był bardzo płodnym autorem, obdarzonym  darem tworzenia
i hojnie obdarowującym nas słuchaczy. Dbał o piękny język i obserwował czujnie zmiany
i językowe i obyczajowe. Komentował je w swoich piosenkach, puentował. Dziewczęciem  będąc byłam z koleżanką na jego koncercie (występował tylko w towarzystwie pianisty). Po koncercie poszłyśmy za kulisy po autograf. Był bezpośredni, okazało się, że jego żona nosiła to samo imię co koleżanka.

Smutne, choć przecież ciągle  „w zielone gramy” i mówimy „wow” i słuchamy słów pięknie zaśpiewanych; mądrych i mających znaczenie słów piosenek. Można się zasłuchać i to się nie zmieni. Na antenie  radia go  poznałam i słuchałam. Dzisiaj „moje radio” dało mi taką możliwość i za to dziękuję.

e-wita

Opublikowano Zapiski osobiste | Otagowano , | 1 komentarz