Kobiety w literaturze i nawet po raz 13 Nobel i Malala z nagrodą też

wygląda na to że już po złotej jesieni… U mnie była; pajęcze nici czepiały się w ciepłym powiewie wiatru i było pięknie, szkoda że już słota, szaruga jesienna. Jak dobrze, że było ciepło, pachnąco i kolorowo. Tym się napełnia i daje takie poczucie harmonii w przyrodzie, nie tylko szarości ale i kolory przed bielą, która ma nastąpić. A w literaturze jesień kobiet. Nawet tej polskiej. Smutną wiadomość o odejściu Joanny Chmielewskiej poprzedziła Nagroda Nike dla Joanny Bator za „Ciemno prawie noc”. Chmielewska to niedościgniona poprawiaczka nastroju. Sama mówiła, że jak pisze to odpoczywa.Była. Dobrze że była. Zostanie. Dużo dała się nam nacieszyć. U tegorocznej laureatki Nike, zasłużonej wg mnie i nieoczekiwanej, powiewa grozą i to taką prawdziwą, z gęsia skórką. Opisuje to co zna i jest straszno. Wchodzi się niepostrzeżenie w te mroczne wałbrzyskie klimaty, tajemnicze zaginięcia; wątki z odległej przeszłości mieszające się z teraźniejszością. Fantastyczne!

I do tego Nobel literacki też dla kobiety (już 13), i to takiej, co pisze o każdym z nas. Alice Munro, to starsza pani,która już chciała się rozstać z pisarstwem. To takie ładne zwieńczenie – Nobel na emeryturę. Ciekawe, czy zmieni zdanie? Pisze opowiadania, a nie monumentalne powieści, więc może popełni coś jeszcze ?

Natknęłam się jeszcze na prekursorkę feminizmu, Helen Druskowitz, która ośmieliła się polemizować z Schopenhauerem z jego dziełem „O kobietach”. Tę która śmiała  w odpowiedzi na nazwanie kobiet „etapem pośrednim między dzieckiem a mężczyzną, który jest właściwym człowiekiem” nazwać mężczyznę  „pośrednim ogniwem między człowiekiem a zwierzęciem, (…) tworem śmiesznym i cynicznym, który w pełni nie może być jednym i drugim” I kto to dziś pamięta? To że kiedyś też była walka o prawo kobiet: do nauki, do prawa głosu w wyborach, do pracy; choć minęło sto lat są jeszcze miejsca, gdzie odmawia się prawa do nauki dziewczętom, ale też dzięki nowoczesnym środkom przekazu można mówić i pisać o braku poszanowania tego prawa,o prawie do normalności. Zaczęła pisać w wieku 11 lat swojego bloga. Za to zastaje skazana i ukarana. Piszę o Malali z Pakistanu, która przeżyła zamach talibów na siebie, w której przecież to ojciec zaszczepił chęć do nauki,  pomagał i utwierdził w przekonaniu, że trzeba się uczyć nawet z narażaniem życia. Choć nie wiem , czy myślał, że tak to może się skończyć. Na pewno nie wierzył że skazuje tym córkę. To się jeszcze nie zmieniło. Są takie zakątki, gdzie dziewczynki są czymś gorszym, nie mają praw z tytułu urodzenia przysługującym chłopcom. Myślę, że Malala stała się symbolem i inne dziewczynki z krajów, gdzie wymaga to odwagi, czy zerwania z tradycją też pójdą w jej ślady, bo ktoś już to zrobił, więc może się uda.W końcu się uda.

e-wita

Ten wpis został opublikowany w kategorii Zapiski osobiste i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>