Kobieta z Aleksandrii, która chciała wiedzieć

na równi z mężczyznami, co nie było powszechne w czasach kiedy przyszło jej żyć. Mogłaby być wzorem dla Malali z Pakistanu. Co je łączy? Ojciec, który uczy, nie ogranicza i zachęca do zdobywania wiedzy. Zapewne ani ten starożytny ani ten współczesny nie sądzili, że to że chcą aby ich córki mogły się uczyć zaowocuje w przyszłości wyrokiem śmierci. Hypatia
z Aleksandrii urodziła się ok. 355 roku. Jej ojcem był astronom, matematyk i filozof Teon
z Aleksandrii.To z nim pogłębiała wiedzę pracując przy redakcji pism Ptolemeusza
i Euklidesa. To jej zawdzięczają swój stan dzieła Ptomeleusza – Tablice podręczne
i Almagest. Zajmowała się komentarzami i traktatami Arytmetyki Diofantosa i Stożkowymi – Apoloniusza z Pergi, matematyka podstawą, umysł ścisły w kobiecym ciele, w starożytności, kto by pomyślał? To potem nastały ograniczenia i podziały na szkoły dla chłopców i dziewcząt, z oddzielnym programem nauczania; przeważnie dla panien
z dobrych domów, które nie potrzebowały za dużo wiedzieć tylko wyjść za mąż.                                                                                                                                                                       A Hypatia to także filozofia, bo nikt nie powiedział jeszcze wtedy, że nie ma KOBIET FILOZOFÓW. Stworzyła drugą szkołę neoplatońską w Aleksandrii, zajmowała się spekulacją metafizyczną. Skupiła wokół siebie krąg uczniów dążących do doskonałości duchowej opartej na ideach Pitagorasa i Platona. Uważała, że rozwój duchowy to ścieżka dla wybranych,  zarówno chrześcijan jak i pogan.                                                                         Na co dzień wykładała astronomię i matematykę. Cieszyła się uwielbieniem i szacunkiem; była także autorytetem moralnym dla swoich uczniów. Jako aleksandryjka była dobrą, aktywną obywatelką z poczuciem obowiązku dla swojego miasta. Ta nietuzinkowość, czy nawet wybitność i na dzisiejsze czasy, stała się solą w oku dla pospólstwa i chrześcijan, szczególnie kiedy po postępowym i tolerancyjnym dla uczonej niewiasty biskupie Teofilu nastał św. Cyryl. Za jego sprawą nastała kampania  oszczerstw, negująca jej osobę i pozycję w społeczności Aleksandrii. Ponieważ nie przyjęła chrześcijaństwa nazwano ją ” boginią wiedzy.” Wiadomo, że nie było przyzwolenia dla żadnych bogiń więc… Bestialstwo z jakim spotkało się jej ciało to śmierć męczeńska. Może i nieobca na tamtejsze czasy, acz nieprzystająca chrześcijanom tylko barbarzyńcom.

I chociaż nie zachowały się żadne jej pisma, a biblioteka aleksandryjska spłonęła, to jej gwiazda wciąż świeci. Imieniem Hepatii nazwano planetoidę 238, krater i grupę rowów na Księżycu.

e-wita

Opublikowano Zapiski osobiste | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Obietnice rzucane na wiatr…

Fajnie jest dostać obietnicę, fajnie też jeśli jest dotrzymana. Robi się to najczęściej na forum, tak żeby otrzymać oklaski. Takie spektakularne wydarzenie, pokazuje czy ma pokazać jaki hojny, wspaniałomyślny czy mądry jest ten, kto ją składa.

„Dobrze obiecać to (jest)  lepiej niż dać.” To cytata jakiegoś szefa, motto które może kojarzyć się z rzeczywistością, często w pracy ale i w życiu. Do perfekcji doprowadzili ją politycy. Najważniejsze jest dużo mówić, obiecać wszystko, najlepiej to, czego pragną odbiorcy, przecież nikt tego nie sprawdzi. A  jeśli nawet to można się zawsze wycofać. Tyle zawsze się nabiera, wierzy -  tak pięknie powiedziane, obiecane, to czemu nie wierzyć?

„Obiecanki cacanki a głupiemu radość.”Kto nie zna tego powiedzenia? A jednak potrzeba zrealizowania obietnicy daje nadzieję, i wierzymy, bo niby czemu mamy nie wierzyć. Potem się okazuje, że jednak, najczęściej coś nie tak zrozumieliśmy, czy nawet w ogóle ta obietnica nie padła, chyba coś nam się wydawało? I w gruncie rzeczy to sami jesteśmy sobie winni jeśli uwierzyliśmy. Polityka stała się rzeczą praktykowaną nawet wśród ludzi, których byśmy o to nie podejrzewali. Ot życie. Uczymy się całe życie i umiarami głupi?

Wszystkim tym którzy wierzą,

e-wita

Opublikowano Zapiski osobiste | Skomentuj

Dobrze że maj 2017 roku już sobie minął …

Maj już z założenia: umajony, pachnący, piękny. Ciepły. A tu co, nie dość że zimny, czasami z opadami śniegu brrr (zimno na samo wspomnienie) to znowu zapisujący się grobowym chłodem. Najpierw szpital, a potem śmierć muzyka, piosenkarza, multiinstrumentalisty. Dla mnie od dziecka był, no oczywiście od pszczółki Mai. Zaczął śpiewać, bo nie chciało mu się ćwiczyć, aby zostać wirtuozem, chociaż grał i to pięknie. Czego się nie dotknął grało, i to grało… pięknie.”A space odyssey” zdobywca Fryderyka za płytę 2016 roku i utwór roku pozostanie ostatnią, została wydana z nowymi aranżacjami utworów sprzed 40. lat, już wtedy, u progu kariery był wielki. Po prostu i niezwyczajnie. Sam się tego sukcesu nie spodziewał, a że to lubił, to czerpał. Nie oszczędzał się i koncertował. I pięknie grał na trąbce tym razem. Kto tak pięknie grał na trąbce? Pamiętam licytację Kuby Strzyczkowskiego (program III polskiego radia), gdzie oddał na szlachetny cel trąbkę właśnie. Obiecał , że na następną odda skrzypce. Jak to tak, tak się nie robi … Pan przecież by tak nie zrobił. ŚLEPY LOS czy wola NIEBA?,  za wcześnie. Teraz pewnie śpiewa i gra w największej orkiestrze świata. Kochał to co robił. Czy spotkał już Panią Marysię, tę rudą; „babę na psy, szczególnie rude”. Niepostrzeżenie minęła pierwsza rocznica jej śmieci. Przeczytałam jej ostatni wywiad, opublikowany w czerwcowej „Pani”, ojej to już rok, tak szybko minął jakoś. Mam nadzieję, że siedzi sobie w niebie z nieodłącznym dymkiem
z papierosa, a obok Jerzy Dobrowolski, Jacek Janczarski, Adam Kreczmar. Tak sobie myślała o swoim niebie. I że jeszcze będą tam psy palące papierosy i pijące piwo, i w ogóle sporo fajnych ludzi. I może wszyscy będą się dziwili po co się męczyli, skoro tam jest tak fajnie. I niech im ładnie gra muzyka świata. Dobrze że już ten maj sobie minął.

e-wita

 

Opublikowano Zapiski osobiste | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj